piątek, 26 października 2007

JAK RADEK CZEKAL NA DODE


Czekał, czekał i się nie doczekał. "Super Express" pisze o Radku Majdanie bezskutecznie czekającym na Dodę...

35-letni Majdan, bramkarz II-ligowej Polonii Warszawa, został wyśledzony przez codzienną gazetę w jednej z modnych warszawskich restauracji.

Radek na spotkanie z Dorotą Rabczewską przyniósł żółtego, pluszowego kangura sporych rozmiarów. Przez kilka godzin to właśnie maskotka była jedynym towarzyszem Majdana w restauracji.

Jak czytamy w "Super Expressie", piłkarz najpierw pił kawę i co chwilę do kogoś dzwonił. Zniecierpliwiony wyszedł nawet z restauracji, ale kupił tylko gazety w kiosku i szybko wrócił do stolika. Znów chwytał za telefon.

Ostatecznie godziny oczekiwania i telefony nie zdały się na nic, gdyż Radek Majdan wziął pluszowego kangura pod pachę i poszedł do domu.

"Biedny Radzio. Chyba Doda już go nie kocha..." - publikuje kolorowa gazeta.

1 komentarz:

Kinguś pisze...

bardzo ładny blog zapraszam do mnie:)nieznajoma.